Opowiadanie o abidzie (sławnym czcicielu monastycznym) z Banu Israil o imieniu Barsisa. Historia (w skrócie) mówi tak:

Trzej bracia z Banu Isra’il chciało pójść na wojnę w sprawie Boga, ale nie wiedzieli, co zrobić ze swoją siostrą. Przyszło im więc do głowy, że najlepiej by było, gdyby ją zostawili z tym abidem, który był najbardziej godny zaufania. Przyszli, więc do Barsisy prosząc go, aby zaopiekował się ich siostrą do czasu, gdy wrócą z wojny.

Wpierw pożądał on schronienia przed nimi u Boga, ale szatan poddał mu dobry powód do zrobienia dobrego uczynku. Szatan spytał go: Kto się nią zaopiekuje, jeśli nie ty. Oddadzą ją komuś innemu pod opiekę i wiesz, co się stanie.” Przywołał ich i zgodził się nią zaopiekować.

Pozostawił ją w odosobnionym domu i zostawiał dla niej jedzenie na progu swego domu, bo nie chciał jej widzieć. Szatan przyszedł (chodzi tutaj o inspiracje, pokusy, czy podszepty, a nie o fizyczne wizje szatana) do niego mówiąc: nie wiesz, że gdy ona wychodzi z domu po jedzenie, to ludzie ją widzą? Dostarcz jedzenie do jej domu.” Barsisa zaczął, więc donosić jedzenie do progu jej domu. Szatan powiedział mu: Ludzie ją widzą, gdy otwiera drzwi, żeby zabrać jedzenie! Tym sposobem Barsisa zaczął przynosić jedzenie do jej pokoju. To trwało przez jakiś czas, powrót braci się przedłużał, aż szatan mu podszepnął: Ona musi się czuć bardzo samotnie. Nie ma z kim porozmawiać, porozmawiaj z nią.” Barsisa zaczął więc z nią rozmawiać. On krzyczał z zewnątrz pokoju, ona z wewnątrz. I tak przez pewien czas, aż szatan podszepnął: Dlaczego nie usiądziecie w jednym pokoju, będzie łatwiej rozmawiać. Bliżej i bliżej, aż wielki abid popełnił cudzołóstwo.

Dziewczyna zaszła w ciążę. Szatan powiedział: ”No i coś ty zrobił? Nawet jeśli powiesz jej braciom, że to nie twoje dziecko, to i tak ty jesteś odpowiedzialny, bo oni zostawili ją pod twoją opieką.” Barsisa spytał: „I co mam teraz zrobić? Szatan na to: Jedynym wyjściem jest zlikwidowanie dziecka.” Barsisa zamordował niemowlę i pochował je. Szatan spytał: Czy myślisz, że matka dochowa sekretu, po tym jak zamordowałeś jej syna? Barsisa: ”To, co mam zrobić? Szatan: Zabij ją też.” Barsisa zabił dziewczynę i pochował ich oboje w jej pokoju pod kamieniem.   

Bracia tymczasem powrócili z wojny i przyszli odebrać swoją siostrę. Barsisa powiedział im, że ciężko zachorowała i zmarła. Zaprowadził ich na jej fałszywy grób, gdzie odmówili du’a, a następnie odjechali.

W nocy we śnie przyszedł do nich szatan mówiąc: Uwierzyliście Barsisie?! On jest kłamcą, popełnił cudzołóstwo z waszą siostrą, a potem zabił ją i jej syna, a dowodem na to jest to, że grób, który wam pokazał jest pusty, a oni są pochowani pod kamieniem w jej pokoju.” Rankiem bracia się przebudzili i okazało się, że każdy z nich miał ten sam sen.  

Postanowili więc, że prawdopodobnie jest to prawdą i muszą to sprawdzić. Odkopali fałszywy grób i faktycznie okazał się on pusty. Poszli do jej pokoju i odkryli ciało swojej siostry i niemowlęcia pod kamieniem. Pojmali Barsise w celu zabrania go do króla i uzyskania sprawiedliwości.

Teraz szatan przyszedł do niego w ludzkiej formie i powiedział mu: „Ja jestem przyczyną tego wszystkiego i tylko ja mogę cię ocalić przed śmiercią.” Barsisa prosił go więc: „Ocal mnie.” Szatan na to: ”Oddaj mi sujud (pokłon)” Barsisa oddał sujud szatanowi, a on na to: „Dziekuje ci bardzo, miło było cię spotkać.” I tyle go widziano!

Ostatnia rzeczą, jaką Barsisa zrobił było oddanie sujud szatanowi, a wkrótce po tym został zabity.

Wszystko to się stało, bo Barsisa zdecydował się wziąć mały zakręt na początku.


WNIOSEK: 

Nigdy nie powinniśmy być zbyt pewni siebie, zawsze powinniśmy się o siebie obawiać. Zawsze powinna nam towarzyszyć bogobojność. Zwróćmy uwagę na strategie szatana: krok po kroku, bo gdyby wpierw przyszedłby do Barsisy, jako człowiek i powiedział mu oddaj mi pokłon, Barsisa nigdy by się na to nie zgodził. My też ciągle jesteśmy kuszeni w ten właśnie sposób, żebyśmy sobie nie zdawali sprawy, aż będzie za późno. Każdy z nas powinien się tego obawiać, bo nie wiemy, kto, co, kiedy i gdzie na nas czyha.