Ostatnio wam pisałam, miedzy innymi, że podczas śmierci przechodzimy przez Sakarat ul-Małt. Jest to stan, w którym z powodu cierpienia tracimy świadomość, a następnie ją odzyskujemy. Stan, w którym jesteśmy oszołomieni, pomiędzy życiem a śmiercią. Te agonie śmierci mają różne stopnie. Nawet Prorok (saw) przez nie przechodził, ocierał sobie wówczas twarz wodą. Przez najcięższe agonie przechodzą niewierzący, a prawie nie odczuwają bólu ash-SHUHADA, ich ból jest jak ugryzienie komara.

Sakarat–ul- Małt może też być porównany do stanu pomiędzy snem a przebudzeniem. Mówi się, że sen jest mniejszą śmiercią, albo, że jest bratem śmierci, a więc stykamy się ze śmiercią za każdym razem, gdy zasypiamy! Stan ten jest bardzo trudny i niekiedy zabiera trochę czasu.

Imam Ahmad (ra) w tym to stanie mówił: „Jeszcze nie, jeszcze nie.” Jego syn Abdullah przestraszył się, że jego ojciec ma trudność z powiedzeniem Shahady. Gdy Imam Ahmad wyszedł z tego stanu wyjaśnił synowi, że w tym czasie szatan gryzł go po palcach stóp mówiąc: Już mi się wymknąłeś’, a on odpowiadał na to: ‘Jeszcze nie’, bo dopiero, gdy umrze będzie poza jego zasięgiem.

Popatrzmy na mądrość Imama Ahmada (ra), nie powiedział on: ‘Wygrałem z tobą, bo wiedział on, że w tym momencie szatan zwraca na niego całą swoją uwagę, jest to ostatni moment, i decydujący moment, w którym szatan zrobi wszystko, żebyśmy źle skończyli.

W życiu codziennym szatan daje nam tylko połowę swojej uwagi, a my pozwalamy mu się skusić tj. my z nim przegrywamy! A co będzie, gdy zwróci on na nas całą swoją uwagę? Tutaj dla przypomnienia wam dodam, że zostaniemy wskrzeszeni na tym uczynku, na którym żeśmy skończyli. Ten, kto zmarł podczas odprawiania pielgrzymki (Hajj), zmartwychwstanie mówiąc: ‘Labaik Allahumma Labaik’, ten, kto zmarł podczas bitwy, powstanie z krwią płynącymi ranami etc., dlatego powinniśmy prosić: O Boże! Spraw, żeby nasz najlepszy uczynek był naszym ostatnim uczynkiem i żeby dzień, w którym Cię spotkamy był naszym najlepszym Dniem.