Po co żyjemy? to jest pytanie wspólne dla każdego człowieka, bez względu na pochodzenie czy wyznanie.

Jako muzułmanie wiemy, że celem naszej egzystencji jest czczenie Allah, ale co to znaczy? Są pilary Islamu, czyli

- wyznanie wiary - szahada

- modlitwa

- post w czasie Ramadanu

- jałmużna

- pielgrzymka do Mekki

Kiedyś żyłyśmy gdzieś w jakimś kraju, w pewnym języku, kulturze, rzeczywistości, które nie zaspokajały naszego głodu odpowiedzi, a przynajmniej nie dość, a nawet jeśli były wyznaczniki i wskazówki, łatwo było się zgubić, skoro przestrzeganie ich było czynnością nadobowiązkową. Stąd też potrzebowałyśmy szukać dalej, chciałyśmy więcej, rozglądałyśmy się za lepszą drogą, niż tą na której przyszło nam się wychować i tak trafiłyśmy na prostą ścieżkę Islamu. Dzieki Bogu. Czy jednak tak naprawdę nie powróciłyśmy po prostu na tą pierwszą ścieżkę fitry, z którą stworzył nas Bóg, naturalną predyspozycję każdego stworzenia do poddania się swemu Stwórcy. Alhamdulillah.

Kiedy człowiek otrzymuje prezent, naturalnie dziękuje swemu darczyńcy. Życie jest takim prezentem, który dostajemy każdego dnia od nowa, subhanaAllah, chwała Bogu. A kiedy ofiarujemy komuś podarek, a ten ktoś po prostu bierze go z naszych rąk i odwraca się i odchodzi, następnego dnia czekając pod drzwiami na następny i następny a za każdym razem nie okazuje żadnej wdzięczności, czy nie złościłoby to i nie smuciło naszego serca...

Za nami oglądają się zdziwione spojrzenia naszych dawnych znajomych, sąsiadek, naszej rodziny i zachodzą w głowy, dokąd tak idziemy, nierzadko z niepokojem, widzą naszą transformację, jako coś obcego, innego, jakbyśmy się oddalały. Ale my tak naprawdę zbliżamy się do nich, bo jesteśmy o tyle bliżej odpowiedzi na to Pierwsze Pytanie, które, jak wspominałam, jest wspólne dla nas wszystkich. Po co żyjemy?

Czym jest nasza egzystencja różna od trwania chmur na niebie czy stołu w kuchni...

Cogito ergo sum, napomknął Kartezjusz, przewracając świat do góry nogami swoim łacińskim stwierdzeniem. Myślę, więc jestem .

Czemu jesteś Muzułmanką?Ponieważ myślę, jestem i chcę żyć, znając Tego, który mi to dał, być wdzięczną, chcę być dobrą i iść prosto. Ponieważ widzę, że to co Bóg przekazał ludziom poprzez Proroka Muhammada, pzN, jest jak ochronny płaszcz dla mojego ciała, duszy i serca.

I Bóg Jedyny, czyli Allah, jest zawsze z nami przy każdym najdrobniejszym nawet z kroków.

Samotność, na którą cierpi dziś tak wielu ludzi, my szukamy przed nią schronienia w Bogu i znajdujemy schronienie przed nią w modlitwie do Allah...

... Islam to coś więcej niż religia. Starajmy się nie patrzeć na ludzi, którzy nie rozumieją naszych motywów i naszych serc, jako na potencjalnych wrogów, lecz raczej jak na partnerów do dyskusji, ponieważ od „wrogów” często więcej możemy się o sobie nauczyć, poznać swoje słabe punkty, weryfikować poglądy i tym samym wzmocnić swoją wiarę. Islam nie opiera się, w przeciwieństwie do Chrześcijaństwa, na dogmatach, lecz na logice i racjonalnym myśleniu. Islam zobowiązuje nas do współczucia tak samo jako zobowiązuje nas do nie jedzenia wieprzowiny czy nie picia alkoholu. Zobowiązuje nas do szukania i zadawania pytań bardziej nawet niż do dawania odpowiedzi.

Tariq Ramadan, slynny filozof i uczony, określony mianem jednego z najbardziej wpływowych współczesnych myślicieli świata,  mówi w “The Quest for Meaning” o tym, że pytanie “Po co żyjemy?” jest dla ludzi niczym ocean, wspólny wszystkim stworzeniom, choć każdy patrzy na ten ocean ze swojego okna - inne wyznania, światopoglądy, pochodzenia. Ramadan mówi, spróbujmy spojrzeć nie na ocean przez nasze okna, ale wyjdźmy na chwilę, zbliżmy się do oceanu i patrzmy z tej perspektywy na różne okna.

Nie lękajmy się naszych różnic, siebie nawzajem, skoro dzielimy ten sam los.

Bo ludzka egzystencja, jak Ramadan pisze, to jak droga na szczyt góry. Wszyscy zmierzamy swoimi szlakami, ale czyż nasza wspinaczka nie będzie bardziej wydajna i lepsza, jeśli zamiast spychać się nawzajem, czy prześcigać, spróbujemy pomóc sobie, szanując swoje odmienne ścieżki.

Ze spragnionym podróżnikiem podzielimy się naszą wodą, z głodnym kanapką. Może wtedy zechcą kontynuować podróż z nami wybierając nasz szlak niż wcześniejszą swoją ścieżkę. Jeśli razem dojdziecie na szczyt, o ileż więcej będzie radości, skoro będziecie ją mogli dzielić miedzy siebie z osiągniętego celu. Lecz jeśli nawet nie, jeśli wróci do sobie obranej drogi, pomachajmy na pożegnanie i życzmy udanego spaceru, nie zaś odwracajmy się zgorszeni.

Tariq Ramadan bardzo duży nacisk kładzie na znaczenie edukacji. Pisze:

            >>Jakiego rodzaju ludźmi chcemy być? Jakiego rodzaju dzieci chcemy edukować i trenować? Jesteśmy uwięzieni w naszych systemach. Czasu jest niewiele i musimy coś przedstawić. Selekcji dokonuje się w bardzo wczesnym etapie i rodzicie nie mają już wiele realnego wyboru. Niektórzy wybierają „homeschooling” – kształcenie domowe, ale czynią to ze świadomością, że  pewnego dnia będą musieli zmierzyć się ze społeczeństwem, jego porządkami, jego wymaganiami i jego systemem. Alternatywy są niełatwe. Wydaje się że minęło bardzo wiele czasu odkąd tak rodzicielskie role jak i klasyczna edukacja, taka jaka była z początku zapewniana przez szkoły, były determinowane pewnym humanistycznym wzorem, ścieżką duchowego rozwoju, coś na podobieństwo festiwalu i było w tym coś „świętego”, w przechodzeniu kolejnych etapów edukacji, które były raczej inicjujące niż krytyczne. Grecka i wschodnia tradycja są bardzo podobne, przeciwnie do tego, co często się sugeruje: podróż po prawdę, ascetyzm, wyrzeczenia i medytacja wymagają technik nauczania, które zostały opracowane z referencjami do filozoficznych i duchowych celów, które człowiek stara się osiągnąć.

            Ta faza jest wyraźnie nieobecna dzisiaj, patrząc na szaleństwo reform strukturalnych w każdej sferze edukacji. Na poziomie szkół podstawowych spieramy się co do wieku poszczególnych grup, powtarzania klas, potrzeby i stylu oceniania, programu nauczania i roli nauczycieli, ale dyskusja na temat zasadniczych filozofii edukacji dzieci została odłożona na margines. (...)

            Dzieciom daje się coraz więcej i więcej informacji a nowoczesne technologie mają wpływ zarówno na ich umysły jak i ich zachowanie. Środki komunikacji nieustannie odkrywają różnorodność kultur i społeczności, ale też jest widoczne w klasowej rzeczywistości, gdzie dzieci różnych kolorów i różnego pochodzenia mieszają się ze sobą. Potrzebujemy filozofii edukacji, która może sprostać współczesnym wyzwaniom na poziomie lokalnym, w naszym związku ze środowiskiem i światem. Teraz skoro żyjemy w erze globalizacji, edukacja wymaga nowej filozoficznej debaty, która angażowałaby tyle szkół myśli i wyznania, ile to możliwe. Filozofowie, zdaje się, stracili zainteresowanie, podczas gdy teolodzy chowają się za ideami religii a ministerstwo edukacji skupia się głównie na różnych metodach i technikach. A jednak system szkolny, który nie dyskutuje o swojej koncepcji ludzi, jest systemem, który nie ma żadnych idei i nie ma duszy. Z definicji wynika, że wyda na świat „ustandardyzowanych” osobników i obywateli, którzy będą umieli zaadaptować się w społeczeństwie, ale którzy nie będą nauczeni jak przeprowadzać reformy i zmieniać cokolwiek. Może będą cieszyć się swoją wolnością i będą potrafili myśleć krytycznie, ale użyją swoich zdolności tylko aby promować swoje idywidualne dobre samopoczucie i/lub osobisty sukces. Kant ma tu trochę racji mówiąc, że jeśli już we wczesnych fazach nauki cele są przerobione na środki, alienacja jest kompletna. System który czci wykonanie, selekcję i konkurencyjność nie ma się czego obawiać ze strony krytycznego umysłu jednostki: jego wychowankowie już zostali ukształtowani wobec standardowej formy. (...)

            Ideał „hodowlanego człowieka, dżentelmena”, który podtrzymywał krytykę religii w czasie Renesansu jest wciąż stosowany. Działo się to poprzez zdobywanie wiedzy ale również uwolnienie się od narzuconych ideałów. Dziś jednak zdaje się że przeszliśmy w przeciwne ekstremum: narzucamy wiedzę, podczas gdy brak nam ideałów. Musimy znaleźć równowagę, choć jest to trudne ponieważ logika wykonania jest przytłaczająca, a konkurencja nie ma końca. Nie ma drogi powrotu. Nie ma miejsca ani czasu na filozofię, ani racjonalną, duchową czy religijną dyskusję na temat znaczenia i celu edukacji. A jednak wszyscy możemy zobaczyć, że musimy znaleźć ten czas aby odbyć te podstawowe dyskusje. Nigdzie bez nich nie dojdziemy. Dzisiejszy „dżentelmen” musi być przejrzysty i musi, zdobywając wiedzę, być w stanie określić swe cele i priortytety. Musi umieć protestować i krytykować system edukacji w imię ludzkiego ideału i stosowanej etyki, które mogą oprzeć się ekonomicznym, finansowym i nawet kulturowym dyskursom, które odczłowieczają, dehumanizują. Castillo kiedyś powiedział, że „nieludzkość” jest wymiarem ludzkości, i tego wymiaru nie można pominąć. Widza nie może być podzielona na sektory, dlatego potrzebujemy całościowego podejścia, które zintegruje koncepcję człowieka, etyki i końca z jednej strony, a filozofii, religii i kultury z drugiej. Oto podejście, które powinno zarządzać i kierować naszym myśleniem o tak edukacji jak i nauczaniu. Musimy uwolnić się od piekielnej logiki, w której zostaliśmy uwięzieni. „Pozwólcie nam samym się wyzwolić!”, jak Siddharta mówił na Wschodzie, jak Arystoteles mówił na Zachodzie i jak al-Ghazali mówił gdzieś pomiędzy tymi dwoma. Może potrzebujemy edukacyjnego odpowiednika „teologii wyzwolenia” – edukacja wyzwolenia – i może uda nam się to osiągnąć jeśli będziemy wyśleć w kategoriach celów i efektów. Musimy stawiać wyzwania treściom i celom umiejętności, stosunkom między szkołą a społeczeństwem, między uniwersytetami a życiem obywatelskim, i pomiędzy wiedzą a solidarnością. To nie jest utopia. To jest konieczność.<< (strona 140-143 z książki Tariqa Ramadana pt. The Quest for Meaning

2010, wyd. Allen Lane – Penguin)

Islam jest naszym orężem, aby budować dobry świat, a naszym jedynym prawdziwym materiałem budowniczym jest nasza rodzina, nasze potomstwo, ale to od nas zależy, jak to oręże wykorzystamy. Zaś to o czym mówi Tariq powinno zainspirować nas do zastanowienia się nad naszą rolą w społeczeństwie, w rodzinie, w świecie, szczególnie że żyjemy w miejscu, które zdecydowanie potrzebuje pracować nad sobą, aby móc prawidłowo funkcjonować w przyszłości.

W poszukiwaniu sensu...