Wraz z przeminięciem sił imperialistycznych, które pozwoliły, aby Zachód gardził innymi kulturami, zainteresowanie Islamem wzrosło, a ekonomiczny wpływ bogatych w ropę państw Bliskiego Wschodu, po raz pierwszy od 250 lat, zapewnił praktyczny motyw do poznania świata Muzułmańskiego. Nie brakuje źródeł informacji, a półki bibliotek ciężkie są od opracowań na temat Islamu (nie tyczy się to niestety bibliotek polskich - przyp. tłum.), lecz czy ten ogrom informacji dostarczył kluczy do zrozumienia, to już inne zagadnienie. W każdym razie, ci z nas, którzy widzą potrzebę budowania mostów ponad granicami, nigdy nie znajdą zadowolenia. Afirmacja jest niczym, jeśli sygnał, który ją niesie jest słaby i niejasny, i mimo że wszystkim takim sygnałom z natury brak siły i jednolitości, próby muszą być czynione, wciąż od nowa, aby znaleźć odpowiednie słowa i najefektowniejsze środki komunikacji.
     Ci, którzy pragną pojąć to, co z początku może zdawać się religią obcą i nieznajomą kulturą, lecz którzy nie mają czasu lub możliwości przeczytania licznych pozycji, mogą rozsądnie zapytać, czy określona książka jest autentyczna, i w ogólnym sensie, "ortodoksyjna". Bardzo trudno jest przedstawić uniwersalnie przystępną definicję muzułmańskiej "ortodoksji", terminu, który nie ma dokładnego odpowiednika w języku arabskim. Nie ma żadnej kościelnej hierarchii w Islamie (jakiekolwiek mogłyby się zdawać pozory u odłamu mniejszościowego - szi'a jak np. w Iranie), nie ma żadnego innego autorytetu doktrynalnego niż Księga sama w sobie, czyli Qur'an. To w co wierzę lub to w co wierzy inny Muzułmanin jest w dużej mierze sprawą osobistego wglądu, tak długo jak trzymamy się ram Prawa religijnego i nie odstępujemy od konsensusu społeczności (utrzymując, że taki konsensus istnieje, a to jest pytanie otwarte we współczesnym świecie).
     Skoro zapożyczamy ten termin Chrześcijański, możemy powiedzieć, że ortodoksja Sunni wyłoniła się w dziesiątym wieku chrześcijańskiej ery jako droga środkowa pomiędzy różnymi spornymi poglądami, które zagrażały podzieleniem się społeczności Muzułmańskiej. Pozostawiono przestrzeń na szeroką gamę opinii, co zostało osiągnięte jako reakcja przeciw ograniczonym i wyłącznym opiniom co do tego, co daje mężczyźnie lub kobiecie prawo do przynależenia do Ummy (Muzułmańskiej społeczności - przyp. tłum.) Muzułmaninem, z tej definicji, jest każdy kto potrafi wypowiedzieć wyznanie wiary w szczerości, świadcząc że Bóg jest Jeden, bez partnera ani towarzysza, i że Muhammad jest Jego Posłańcem do ludzkości. Skoro ludzkie istoty nie potrafią odczytywać sekretów serc, osąd co do szczerości pozostaje tylko Bogu.
     W praktyce zaledwie kilku przyjęłoby to za wystarczające, chyba że weźmie się pod uwagę również wszelkie konsekwencje, które płyną z tego prostego wyznania. Muzułmanin wierzy w Jednego Boga i w Jego wszystkich posłańców, zesłanych do ludzkości dla ich przewodnictwa aż od początku historii człowieka, z Muhammadem jako ostatnim w tej długiej linii, zamykającym cykl; Muzułmanin wierzy, że Qur'an jest bezpośrednio objawionym Słowem Boga, niezmienionym i niezmienialnym, i wierzy w obowiązek trzymania się "Pięciu Filarów", którymi są: Wyznanie Wiary, pięć dziennych modlitw, płacenie jałmużny biednym, poszczenie w czasie Ramadanu i wykonanie Pielgrzymki do Mekki dla tych, którzy są fizycznie i finansowo zdolni, aby ją odbyć. Muzułmanin może, ze szkodą dla siebie samego, zaniedbać jeden lub więcej z tych filarów (oprócz pierwszego z nich) i wciaż być uznawanym za wierzącego, lecz jeśli odrzuca on ich obowiązkowość, wówczas ustawia siebie poza społecznością.
      Konwert, który pisze o Islamie prawdopodobnie zostanie oskarżony, przez Ludzi z Zachodu, którzy pracowali przez jakiś czas na Bliskim Wschodzie i innych, których obraz Islamu został wzięty z prasy, że idealizuje zaadoptowaną przez siebie Wiarę i ignoruje przyjęte fakty. Te fakty odnoszą się do praktyk, nie do zasad i autor nie ma żadnego obowiązku bronić lub próbować tłumaczyć styl, w jakim religia jest praktykowana w określonym historycznym okresie przez tych, którzy ten okres zajmowali, którzy zostali prześwietleni i zaskarbili sobie zainteresowanie.
       Cokolwiek się tyczy ludzi, dobrzy mężczyźni i dobre kobiety nigdy nie zaścielają grubo powierzchni ziemi. Występek składa hołd cnocie paradując za maską religii - lub politycznych ideaologii - a niegodziwość chodzi ulicami bardziej pewna siebie, gdy jest przyzwoicie odziana.  
      Byłoby śmieszne i, lekko mówiąc, nieproduktywne szukanie argumentów, aby usprawiedliwić podziały wśród Ummy, wojny pomiędzy Muzułmańskimi państwami, brutalność i hipokryzję pewnych przywódców państw, skorumpowanych praktyk tych bogatych lub histerię fanatyków, którzy zapomnieli o fundamentalnym prawie Łaski, Miłosierdzia i wiążącym obowiązku korzystania z boskiego daru inteligencji. Żyjemy w epoce fitny. Ten termin tłumaczony jest jako "społeczne zamieszanie". Alternatywnym tłumaczeniem może być "fermentacja", a cechą procesu fermentacji jest wynoszenie na powieszchnię szumowin.
      Zarazem trzeba mięć na uwadze, że mimo raczej świeżego podziału Ummy  na odrębne państwa Muzułmanie wciąż rozpatrują człowieka na bazie religii, w której się urodził bardziej niż na zasadzie jego narodowości, nie wspominając już o jego rasie. A ponieważ jest to dla niech trudne, aby pojąć, że mogą być na świecie ludzie, którzy nawet wcale w Boga nie wierzą - jakiegokolwiek boga - więc w zwyczaju mają mówić o Europejczykach "Chrześcijanie" (nierzadko można usłyszeć, że Adolf Hitler jest przykładem tego, jak źle postępują Chrześcijanie). Tym samym, wszyscy którzy urodzili się w świecie muzułmańskim są określani mianem "Muzułmanów". Ludzie z Zachodu biorą to określenie za wartość nominalną, a niecni tyrani, którzy są tak daleko od Islamu jak Adolf Hitler był od Chrześcijaństwa, są postrzegani jako Muzułmanie; religia sama w sobie jest osądzana - lub błędnie osądzana - na podstawie ich postępowania.
         Jednak pod powierzchnią i często niedostrzegalne dla przypadkowego obserwatora, są ogromne masy prostych mężczyzn i kobiet - przykładnych Muzułmanów, wierni i współczujący odkupiają te czasy, tak jak mistycy, którzy swoim bezinteresownym pragnieniem Obecności Bożej redukują ilość grzechów tych u władzy do czegoś niewiele więcej ponad niegrzeczne oderwanie. Wiara nie zawsze jest do odkrycia w dłoniach czy sercach przywódców i oficialnych rzeczników, ale ci, którzy jej poszukują, znajdą ją.